Jak pies z kotką, czyli Albert i Karolina

Albert, pies, żyje sobie pod jednym dachem z Karoliną, kotką. I nie ma w tym nic z przysłowiowego życia jak pies z kotem. Do czasu. Wtedy Albert, jak to facet, robi coś, co w Karolinie przelewa szalę goryczy. Jak skończy się ta opowieść o sile przyjaźni? Zobacz recenzję książki dla dzieci „Albert i Karolina”, wydanej przez Wydawnictwo Zielona Sowa, autorstwa Malachy Doyle’a z ilustracjami Jo Parry.

albert_i_karolina_ksiazka_dla_dzieci
Okładka książki „Albert i Karolina”

F acet zawsze musi coś zepsuć. Nie może być dobrze, bo byłoby nudno. Tylko że zepsuć przyjaźń i to z tak błahego powodu, to już naprawdę trzeba mieć talent. A co jest tym powodem? Obżarstwo. Łakomstwo. No i brak umiaru. Pewnego dnia doprowadzają do katastrofy…

Albert lubi Karolinę, lubi leżeć z nią przy kominku, lubi też swoje chrupki z niebieskiej miski.

albert_i_karolina
Albert i Karolina

Ale jeszcze bardziej lubi chrupki z czerwonej miski Karoliny. Mają pyszny, rybny smak i Albert zwykle po zjedzeniu chrupek ze swojej miski, podkrada kilka z miski swojej przyjaciółki.

albert_i_karolina_ksiazka
Rozkładówka książki „Albert i Karolina”

Pewnego dnia jego brak umiaru, łakomstwo i obżarstwo dają o sobie znać w wymiarze niespotykanym. Albert zżera wszystkie chrupki z miski Karoliny. Ale to jeszcze nie wszystko. Gdy Karolina orientuje się, że ktoś zjadł jej cały obiad, zaczyna węszyć i znajduje pewne poszlaki.

rozkladowka_albert_i_karolina
Karolina i jej pusta miseczka

Podejrzenie pada na Alberta. A on bezczelnie udaje ze śpi. Jakie to typowe.

ksiazka_albert_i_karolina
Albert bezczelnie udaje, że śpi…

Karolina unosi się honorem i postanawia się wynieść. Znajduje kąt w sąsiednim domu, gdzie nikt nie jest na tyle bezczelny, co jej niby-przyjaciel. I wtedy Albert zaczyna odczuwać stratę. Jest mu smutno. Wyje pod oknami Karoliny.

albert_i_karolina_ksiazka
Stęskniony Albert

W końcu jest na tyle skruszony, że Karolina się nad nim lituje. Najpierw jednak wymusza przyrzeczenie, że nigdy więcej nie powtórzy się sytuacja z chrupkami. Potem wraca do domu.

Na tym kończy się ta opowieść. Czy ma walor edukacyjny? Jakiś może i ma, ale lepiej byłoby pociągnąć historie dalej i sprawdzić, czy Albert dotrzymał słowa. Bo jakoś mi się nie chce wierzyć w jego przemianę.

Na okładce wydawca napisał, że książka jest pięknie ilustrowana. Mam wątpliwości. Ale to kwestia gustu. Ilustracje są dość dziecinne. Historia i poziom skomplikowania jest dla trzylatka.

Książka próbuje też zachęcić rodziców treścią dla nich, zamieszczoną na końcu. Są tam pytania i zadania do pracy z dzieckiem na bazie książki.

ksiazka_albert_i_karolina
Propozycje zabaw w książce „Albert i Karolina”

Podsumowując – książka dla dzieci „Albert i Karolina” to historyjka mogąca zaciekawić dziecko, ale raczej młodsze – dwu, trzyletnie. Gałganek wysłuchał, był ciekawy, co było dalej, ale nie było to zainteresowanie wywołujące wypieki na policzkach. Nie jest to też książka, do której wracamy. Musi chyba poczekać, aż Gałganka będzie miała 2 latka i wtedy do niej wrócimy. Może dziewczyna bardziej polubi historyjkę ze zwierzętami. Tymczasem będziemy czytać o samochodach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *