3 podejścia do książki obrazkowej „Rok w mieście”

Ro_w_miescie_ksiazka_dla_dzieci

Do książki obrazkowej „Rok w mieście” mieliśmy kilka podejść. I nadal mam wątpliwości. Bo zwykle Gałganek nie daje mi spokoju, gdy przyniesiemy jakąś nowość. Ten przypadek jest zupełnie inny. Zobacz recenzję książki „Rok w mieście” wydanej przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia zilustrowanej przez Katarzynę Bogucką.

N ajpierw sama długo się zastanawiałam, czy ją kupić.  Dwa razy odkładałam książkę na półkę. Pierwszy rzut oka i stwierdzałam, że jednak jest za trudna, za szczegółowa, za drobno zilustrowana. Odpuściłam. W końcu poszłam z Gałgankiem do księgarnio-kawiarni i tam razem ją oglądaliśmy. Gałganek stwierdził, że kupujemy. Tylko dodał: „co powie tata jak przeniesiemy kolejna książkę”?

Tata tylko pokiwał głową, a my zabraliśmy się do poszukiwań.

Rok_w_miescie_ksiazka
Okładka książki dla dzieci „Rok w mieście”

Książka okazała się dość wymagająca, bo naprawdę czasem trzeba się mocno natrudzić, żeby odnaleźć jakąś postać. Często postaci są podobne do siebie zwłaszcza zimą, kiedy są ubrane w czapki i szaliki. I jest ich cała masa.

Rok_w_miescie_ksiazka_dla_dzieci
Mnogość bohaterów książki obrazkowej „Rok w mieście”

I myślę, że to trochę Gałgankowi nie pozwala cieszyć się książką w pełni. Po prostu potrzebuje dużo mojej pomocy w odnajdywaniu postaci. Zwykle to on wyszukuje osobę, wstępnie mówi, co się z nią dzieje, a ja uzupełniam słownictwo, dodaję tło historii itp. Teraz jest problem ze znalezieniem postaci, wszystko jest takie drobne, trzeba się wpatrywać.  Jest tu upchane strasznie dużo wszystkiego.

Rok_w_miescie_rozkladowka
Rozkładówka książki „Rok w mieście”

Ale przyznam, że sama mam ogromną frajdę w tym poszukiwaniu. Ale w końcu to książka dla dzieci, a nie dla dorosłych. Tak, wiem, są kolorowanki dla dorosłych. Może ktoś wpadnie na książki obrazkowe dla dorosłych? Tylko tu nie ma uzasadnienia psychologicznego, chociaż może się znajdzie? Może książki obrazkowe i „czytanie ich” obniża stres, wyzwala hormony szczęścia?

Tego, że „Rok w mieście” jest za trudny jestem jeszcze bardziej pewna po tym, kiedy z biblioteki przyniosłam Gałgankowi „Rok w lesie” ilustrowany przez Emilię Dziubak , a z księgarni „Rok w przedszkolu” Przemysława Liputa. Inni ilustratorzy od razu przypadli mu do gustu. Może są mniej nowocześni, bardziej konserwatywni, ale przez to dla dziecka czteroletniego bardziej czytelni.

Może jest to też kwestia szerokości kadru. Niby kadr w każdej książce na każdej rozkładówce ten sam. Ale w mieście ten kadr obejmuje całe miasto. W lesie i przedszkolu tylko wycinek.  I chyba to jest klucz.

Ogólnie jest to niezła zabawa. Trzeba skupienia, ale historie poszczególnych osób są naprawdę ciekawe. Postaci jest bardzo dużo.

Rok_w_miescie

rok_w_miescie_rozkladowka_1

rok_w_miescie_rozkladowka_2

Fajna kwestia to pokazanie miasta w różnych warunkach pogodowych (chmury czy słońce nałożone jako kolejna warstwa ilustracji) czy o różnych porach dnia/nocy. Każda rozkładówka ma opis, jaki to miesiąc, dodatkowo pokazany jest czas oraz temperatura powietrza.

Książka zawiera również jedną rozkładówkę z zabawą w odnajdywanie absurdów miejskich. Zabawne.

Rok_w_miescie
Rozkładówka z wyszukiwaniem „Rok w mieście”

I tak sobie myślę, że książka „Rok w mieście” musi poczekać na to, żeby Gałganek mógł ją w pełni docenić. Czyli będzie rosła razem z nim. Z „Rok w przedszkolu” pewnie wyrośnie szybko, a „Rok w mieście” będzie służył dużo dłużej. I tym pozytywnym akcentem zakończę recenzję książki, która w tym momencie jest bardziej dla mnie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *