Albert Albertson idzie spać…

Dobranoc Albercie Albertsonie
Dobranoc Albercie Albertsonie

Zwróciłam uwagę na tę książkę, bo Albert to dość niespotykane imię. Do tego okazało się, że chłopiec o tym imieniu jest wychowywany w dość niespotykanym modelu – tylko przez tatę. Ale jego przygody są całkiem podobne do przygód każdego innego czterolatka i założyłam, że spodobają się mojemu Gałgankowi. Nie pomyliłam się.

Gałganek bardzo się utożsamia z Albertem. Dlaczego? Bo Albert zachowuje się jak standardowy 4 latek. Nie chce wieczorem iść spać, rano strasznie się guzdra przy szykowaniu się do przedszkola i jest podstępny, gdy chce zwabić tatę do zabawy.

Ale po kolei. Zaczęliśmy przygodę z książkami o Albercie od Dobranoc Albercie Albertsonie.

Okładka książki "Dobranoc Albercie Albertsonie"
Okładka książki „Dobranoc Albercie Albertsonie”

Historia banalna. Dziewiąta na zegarze, a Albertowi nie chcą się zamknąć oczy. Standard. Po prostu się nie zamkną i już. No, a jak oczy się nie chcą zamknąć, to chętnie by sobie pooglądały książeczkę. I już Albert ładnie prosi tatę, żeby mu poczytał.

Tata i Albert Albertson
Tata i Albert Albertson

Tata jest miły i się zgadza. To był błąd. Jak to mówią – w tym momencie dał Albertowi palec. Potem jest już z górki. Bo po czytaniu chce się pić, potem oczywiście siku, a w międzyczasie zalała się pościel. Niby przypadkiem, ale spójrzcie na jego minę. Nie wygląda na niewiniątko…

Albert "przypadkiem" wylewa picie na pościel
Albert „przypadkiem” wylewa picie na pościel

Jeszcze okazuje się, że w szafie coś się czai, i chociaż to fałszywy alarm, to i tak wymaga kolejnej interwencji taty.  A na koniec okazuje się, że bez ulubionego misia ani rusz i tata znów musi się oderwać od gazety, żeby szukać miśka.

Ale coś długo nie wraca? Co się stało z tatą? Gdzie jest miś? Czy Albert zaśnie? Przeczytajcie, to się dowiecie…

Gałganek jest zachwycony tymi książkami. Za każdym razem kiedy czytamy, łypie na mnie swoimi wielkimi oczami, gdy odnajduje w zachowaniu Alberta coś podobnego do swojego zachowania. A potem uśmiecha się półgębkiem. Bo przecież Gałgankowi bardzo często „oczy się nie chcą zamknąć, a jak się zamkną na chwilę, to się same otwierają”, a jeszcze częściej gdy już prawie zasypia, nagle strasznie chce mu się pić.

Co ciekawe mój mały Gałgan wyłapał pewną nieścisłość w książce. A mianowicie – Albert najpierw myje zęby, a potem chce mu się pić. Tata niesie mu więc szklankę wypełnioną czymś pomarańczowym (to samo potem wylewa na pościel i jest to koloru pomarańczowego). Więc Gałganek założył, że to sok pomarańczowy, a przecież „po umyciu zębów można pić tylko wodę”. I tak dzięki książce o Albercie przekonałam się, że moje mądrości, które wkładam do głowy Gałgankowi, przynoszą rezultaty…

Ilustracje do książek o Albercie są bardzo ciekawie zrobione, coś w rodzaju kolażu.

Dobranoc_Albercie_Albertsonie
Dobranoc_Albercie_Albertsonie

A postać taty jest bardzo specyficzna, co widać na załączonym obrazku.

Tata alberta Albertsona
Tata Alberta Albertsona

Oczywiście sięgnęliśmy do kolejnych książek o Albercie, na początek „Pospiesz się Albercie” i „Nieźle to sobie wymyśliłeś, Albercie”. Obie opisują kolejne, codzienne sytuacje z życia Alberta i jego taty.. Skupiają się na Albercie w wieku 4-5 lat. W kolejnych książkach w serii Albert „się starzeje” i jego przygody zmieniają się na bardziej dorosłe. Dlatego polecam rozpoczynanie spotkania z Albertem właśnie od „Dobranoc Albercie Albertsonie”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *