Auta, tylko aut jak na lekarstwo

Auta ksiązka dla dzieci
Auta ksiązka dla dzieci

Jeśli masz syna, który lubi samochody, to ta książka jest dla niego. Co prawda okazało się, że o samochodach aż tak wiele nie ma, bardziej kontekst, ale jest dużo innych, ciekawych rzeczy, wydarzeń i postaci. I wbrew pierwszemu wrażeniu, książka jest z tych, do których dziecko wraca. Zobacz recenzje książki obrazkowej dla dzieci Wydawnictwa Babaryba „Auta”, którą zilustrował Stephan Lomp.

A  pierwsze wrażenie było dość negatywne. Książka nie była o samochodach. Samochody się w niej pojawiają, owszem. Ale nie ma na nie aż takiego nacisku, jakiego Gałganek by oczekiwał. A jednak znalazł coś dla siebie.

"Auta" okładka książki
„Auta” okładka książki

Po pierwsze, na czwartej okładce jest jego ulubiony element książek obrazkowych, czyli zestawienie wszystkich postaci występujących w książce wraz z krótkim opisem kim są i co będzie się z ich postacią działo w książce. To taki ulubiony moment, gdy zasiadamy do książeczki i to pytanie: „To kogo wybieramy?” i potem moment wyboru. Albo wieczorne negocjacje, ile postaci zdążymy omówić przed zgaszeniem świateł. Gałganek zawsze chce jak najwięcej, a gdy już dochodzimy do końca opowieści o ostatniej postaci, zaczynają się negocjacje odnośnie dołożenia jeszcze kogoś.

Po drugie, są dwie, a nawet trzy historie związane z samochodami. Jest Profesor Śmigiełko, który konstruuje odrzutowy samochód w swoim laboratorium, a potem testuje go na ulicy.

Profesor Śmigiełko w książce Auta
Profesor Śmigiełko w książce Auta

Jest też wypadek, podczas którego z ciężarówki wysypuje się ładunek – kolorowe piłki rozsypują się po okolicy (jedna z piłek pacnęła przypadkiem w głowę stojącego w pobliżu pana, co niezmiennie wywołuje u Gałganka wybuchy niepohamowanego śmiechu).  Jest też Jeż, któremu psuje się jego zabytkowy samochód.

Moment wypadku i pacnięcia piłką
Moment wypadku i pacnięcia piłką

Po trzecie znalazł się bohater, który wywołuje w Gałganku jakieś takie pozytywne odczucia. Jest nim Mimik, mały zajączek, który przypadkiem ucieka wózkiem swojej mamie. Mama go goni przez kolejne rozkładówki. Jak się kończy ta historia? Sprawdźcie sami w książce „Auta”.

Mimik tuż przed ucieczką
Mimik tuż przed ucieczką
Mimik ucieka mamie
Mimik ucieka mamie

Ale żeby nie było tak pięknie, napiszę też parę słów o minusach. W książce widać pewną niekonsekwencję.  Analizując poszczególne postaci, jest zachowany ciąg przyczynowo skutkowy, ale także kierunek w którym się poruszają. Wszyscy zmierzają bowiem docelowo na wielki wyścig, który odbywa się na ostatniej rozkładówce. Ale na przykład postać Leona, rolnika, jest niedopracowana. Najpierw jest na targu, gdzie sprzedaje jabłka, potem jedzie do sadu po nowe jabłka, ale jedzie w przeciwnym kierunku, tak jakby wracał na targ. Gałganek zwrócił na to uwagę, jest bardzo czujny w kwestiach drogowych.

Nie wszystkie postaci są konsekwentnie kontynuowane. Pojawiają się na pierwszej rozkładówce, potem znikają. Samochodów, które pojawiają się na wszystkich rozkładówkach też jest jak na lekarstwo.

Rozkładówka książki Auta
Rozkładówka książki Auta

 

Rozkładówka książki Auta
Rozkładówka książki Auta

Gałganek oczekiwał na przykład, że będzie widać zaparkowane pojazdy tych, którzy oglądają wyścigi, ale niestety na próżno. A z kolei ci, którzy uczestniczą w wyścigu, też pojawiają się dość nieoczekiwanie – lwica Formułeczka przemieszcza się na przykład odrzutową hulajnogą, potem gdzieś ją gubi, a potem ni stąd, ni zowąd pojawia się na wyścigu jakimś samochodem.

Co prawda opis książeczki mówi o śmieciarkach, taksówkach, wozach strażackich, policyjnych radiowozach, tramwajach, wielu innych pojazdach, które rzekomo pojawiają się na kartach książki. Ale pojawiają się przypadkowo, nie ma ciągłości, jakiejś konsekwencji (jedynie karetka pojawia się w kilku miejscach, bo jej kierowca i pasażer są jednymi z głównych bohaterów, zresztą bardzo sympatyczni ratownicy medyczni – Czupa i Czups).  Po prostu są tłem do wydarzeń, które się dzieją. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie tytuł książki. W końcu „auta” zobowiązują do tego, żeby były one głównymi bohaterami.

Ilustracje, w moim przekonaniu, są dość dziecinne. Ale Gałgankowi to nie przeszkadza. Poszczególne postaci są zwierzątkami, nie ma ludzi.

Dzielni ratownicy Czupa i Czups
Dzielni ratownicy Czupa i Czups

Podsumowując, książka zaskoczyła mnie tym, że miała być o autach, ale nie jest. To nie przeszkodziło w tym, żeby spodobała się Gałgankowi. A to chyba najlepsza recenzja dla książki dla dzieci. Po prostu przetestowane na dziecku, test zaliczony pozytywnie. Gdybym ja była jedynym testerem, pewnie przepadłaby na wstępie. Czyli nie pozostaje mi nic innego, tylko polecić. Polecam więc.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *