Cztery oczy, piąta szyja… Pamiętacie?

okularki

Książka w założeniach ma pomagać dzieciom, które noszą okulary. W zaakceptowaniu siebie i dzielnym znoszeniu dokuczania ze strony innych dzieci. Tylko czy,  w obecnych czasach, okulary są jeszcze czymś nadzwyczajnym? Czy ktoś zwraca na nie uwagę w świecie, w którym prawie co trzecia osoba nosi okulary? Zobacz recenzję książki „Okularki” autorstwa Ewy Madeyskiej wydanej przez Wydawnictwo Dwie Siostry.

C ztery oczy, piąta szyja… Brutalne, ale tak właśnie dogadywano okularnikom w czasach mojego dzieciństwa. Wtedy nie było książeczek, które pomagałyby dzieciom radzić sobie z wyśmiewaniem. A szkoda. Bo książka „Okularki” wtedy by mogła pomóc. A czy pomaga teraz? Mam mieszane uczucia.

okularki_okladka_ksiazki
Książka dla dzieci „Okularki”

Książeczka Okularki to pierwsza w serii Małe katastrofy Wydawnictwa Dwie Siostry. Opowiada o czteroletniej Frani, która ma wadę wzroku (krótkowzroczność) i musi nosić okulary.

okularki_rozkladowka
Rozkładówka książki dla dzieci „Okularki”

Rodzice zadbali by były ładne (różowe), ale chyba nie do końca sprawę z Frania przegadali. Bo Frania nie znosi tych okularów, woli mrużyć oczy, czego rodzice zdają się nie zauważać. Tylko to mrużenie oczu nie do końca już skutkuje, bo wada jest na tyle duża, ze Frania nie widzi z czym kolega w przedszkolu je kanapkę – widzi tylko zielona plamę – mimo że siedzi obok niego.

I z tym kolegą też ma problem, bo on jej strasznie dokucza. Nazywa ja okularnicą. To i tak słabo, jak na możliwości dzieci. Mówi się, że są okrutne i coś w tym jest.

okularki_frania_i_wiktor
Wiktor dokucza Frani – książka Okularki

Frania oprócz tego, że ma nieznośnego kolegę, ma jeszcze wspomnianych rodziców (mama uczy pływać i określa siebie mianem wieloryba ze względu na swoją nadwagę, a tata wiecznie siedzi nad laptopem – taki swojski klimacik), dwie siostry (starsza, która chodzi już do szkoły i młodszą, do której przychodzi opiekunka z warkoczem dobieranym, nie wiedzieć czemu nazywanym drabina).

Frania, co wynika z kontekstu, też ma nadwagę. Ciągle głaszcze się po swoim „okrągłym brzuszku”, więc chyba jej to nie przeszkadza. Ale według mnie to nawet większy problem niż okulary. Wydaje mi się, że właśnie z powodu nadwagi dzieci dokuczają bardziej okrutnie. A tu problem jest zbagatelizowany. Mama jest zadowolona ze jest wielorybem, ale, szczerze mówiąc, nie znam kobiety, która by się cieszyła, że ktoś, zwłaszcza mąż i dzieci, nazywają ja w ten sposób (nawet jak sama tak się określa). I to niezależnie od poziomu akceptacji samej siebie i dystansu. Wieloryb to już naprawdę niedaleko od kaszalota…

Podobnie z Franią. Głaszcze się po brzuszku, jakby była zadowolona, że go ma. Nie czuję tego klimatu. I nie chodzi o to, ze jestem za anorektycznymi dziećmi. Umiar przede wszystkim. A dzieci otyłe, to coraz większy problem. Książka natomiast jest w pewnym sensie pochwałą nadwagi. Oczywiście, każdy z nas jest inny, powinniśmy doceniać siebie, bo nie ważne co na zewnątrz, powinniśmy akceptować odmienność, siebie, takimi jacy jesteśmy… I to niby tego ma uczyć książeczka? To ja tego nie kupuję.

Ale to tylko wątek poboczny. Głównym są jednak nieszczęsne okularki i próby Frani unikania ich noszenia. Aż pewnego dnia zdarza się w domu katastrofa. Tata gubi swoje okulary. To jest wydarzenie, które wywraca życie Frani do góry nogami. Chcecie dowiedzieć się co się stało? To przeczytajcie książkę Okularki.

okularki_ksiazka_rozkladowka
Poszukiwania okularów Taty – książeczka „Okularki”

Gałganek jakoś w ogóle nie „załapał tematu”. Fakt, nie nosi okularów.  Ale nosi je mama i Gałganek uznaje je za coś oczywistego, „żeby mama lepiej widziała”. Może nie ma mentalności Wiktora z książeczki, ale przy dzisiejszych okularach dla dzieci, o przeróżnych oprawkach, które można dobrać indywidualnie, we wszystkich kolorach świata, z cieniutkimi szkłami, nie jest to chyba żadna katastrofa. Bo jak to się ma do tych, które nosili nasi rówieśnicy, w rogowych oprawkach koloru nijakiego, ze szkłami niczym denka od szklanek (często z jednym szkłem zaklejonym plastrem)… Oczywiście, nasze dzieci tego nie wiedzą i mogą uznać konieczność noszenia okularów za katastrofę, ale jakoś to dla mnie mało prawdopodobne.

Może jednak dzieci, które noszą okulary będą mogły wyciągnąć z książeczki więcej. Albo będzie to po prostu dobry wstęp do rozmowy. Spróbujcie.

okularki_ilosc_tekstu
W książce dla dzieci „Okularki” jest sporo do czytania

Ilustracje wykonała Kasia Matyjaszek. Styl – zbliżony do dziecięcej rączki. I to wychodzenie za linię… Ale mi osobiście Frania nie przypadła do gustu. Jakaś niezgrabna, nie budzi sympatii. A tata wygląda jak syn swojej żony. Ale to kwestia gustu. Czytania natomiast jest naprawdę dużo. Sprawdźcie sami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *