Gdzie jest moja czapeczka?

mis-i-jego-czapeczka

No i znowu książka z serii „dla kogo jest ta książka?”. Bo dla dzieci, to tak nie do końca. Dla dorosłych? Chyba tylko pasjonatów książek teoretycznie-dla-dzieci. Bo poczucie humoru jest bardzo wysublimowane. A waloru edukacyjnego jak na lekarstwo. Ale może jakieś plusy się znajdą? Zajrzyjcie do recenzji książki Wydawnictwa Dwie Siostry „Gdzie jest moja czapeczka?” Jon Klassen z tłumaczeniem Katarzyny Domańskiej.

Z plusów to chyba fakt, że to książeczka ze zwierzątkami i o zwierzątkach. Niektóre dzieci lubią, Gałganek mniej (bo oczywiście woli wszelkie pojazdy).  Poza tym można powiedzieć, że uczy cierpliwości i grzeczności, ale tylko do czasu. Dlaczego?

okladka_ksiazki_gdzie_jest_moja_czapeczka
Okładka książki „Gdzie jest moja czapeczka?”

Był sobie miś. W zasadzie wielki misiek. I ten misiek zgubił czapeczkę (jak dla mnie to wygląda jak czapeczka-pozostałość z mocno zakrapianej imprezy – sam miś jest lekko przymulony, jakby miał kaca, ale to chyba tylko dorośli mogą mieć takie skojarzenia, więc zostawmy je na boku).

Misiek tak tęskni za czapeczką, że wypytuje o nią wszystkie napotkane zwierzęta.

gdzie_jest_moja_czapeczka_ksiazka
Miś pyta lisa…
gdzie_jest_moja_czapeczka_ksiazka
…żabę….
gdzie_jest_moja_czapeczka_ksiazka
…żółwia…
gdzie_jest_moja_czapeczka_ksiazka
…węża.

I właśnie tu mamy do czynienia z grzecznością, taktem i cierpliwością. Miś zadaje pytania, dziękuje za odpowiedzi, nawet, jeśli nic nowego nie wnoszą do sprawy, ale także nie zapomina spytać, czy w czymś pomóc (na przykład żółwiowi, który nie może wdrapać się na kamień). I tak mija kolejne zwierzęta, wśród nich lisa, żabę, królika, węża, borsuka (?).

gdzie_jest_moja_czapeczka_ksiazka
Czy to jest borsuk?

Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że te poszukiwania odbywają się na autopilocie (albo to ten kac). W końcu zrezygnowany pada na trawę i zadaje sobie pytania „jak żyć”, kiedy nie ma już czapeczki…

gdzie_jest_moja_czapeczka_ksiazka
Jak żyć bez czapeczki?

I tak zastaje go jeleń. Tym razem to on zadaje pytania zrezygnowanemu miśkowi… Czy mieliście tak kiedyś że szukacie czegoś, a to leży na widoku i dopiero po jakimś czasie Was olśniewa, gdzie to jest? A mieliście tak, że olśnienie (związane nie tylko z poszukiwaną rzeczą, ale też na przykład z poszukiwanym rozwiązaniem jakiejś ważnej sprawy) przyszło wtedy, gdy zaczęliście o tym komuś opowiadać? Tak to już jest, bo wtedy w pewnym sensie wychodzimy poza swój punkt widzenia i możemy spojrzeć na sprawę z dystansu. I tak właśnie poczuł się Misiek. Doznał olśnienia dzięki temu, że opowiedział jeleniowi o swojej czapeczce. Tak zwany helicopter view.

gdzie_jest_moja_czapeczka_ksiazka
Miśka wreszcie olśniło

I w tym momencie skończyła się grzeczność. Bo poczuł się nabity w butelkę… Miał czapeczkę w zasięgu wzroku, patrzył na nią, mógł po nią sięgnąć. Męczył się, a była tak blisko. Ciekawe dlaczego jej nie zauważył? Roztargnienie? Być może. Ważne jest jednak coś innego. Miś został oszukany. Bo ten, który wziął/ukradł jego czapeczkę, patrząc mu w oczy, zaprzeczył, że ja widział. Tłumaczył się, a tylko winny się tłumaczy. Ale miś tego nie zauważył. I teraz wpadł w furię. Co podkreślają ilustracje, które nagle z brązów i beżów, zmieniają się w płonącą czerwień. Misiek już całkiem oprzytomniały, zrywa się pędem do winowajcy. Mija tych, których pytał o czapeczkę, bo już wie, że szuka tego jednego. Kogo? Nie powiem, ale biedak źle skończy. Przecież misiek w furii i na kacu nie ma litości…

gdzie_jest_moja_czapeczka_ksiazka
Miś konfrontuje się w winowajcą

Czy ta książka ma walor edukacyjny? Nie bardzo potrafię go wskazać. Może dzieci identyfikują się z Misiem, bo przecież każde z nich kiedyś coś zgubiło albo wsadziło w jakąś dziurę i nie mogło znaleźć. Gałganek na przykład wiecznie szuka samochodów. I zawsze potrzebuje akurat tego, którego nie ma w oczywistym miejscu.

Może dzieci uczą się empatii, współczucia dla Misia, który bardzo to wszystko przeżywa? A może uczą się, że nie warto kłamać, bo i tak wyjdzie to na jaw prędzej czy później. U Misia raczej później. Może przystałabym na jeden z powyższych walorów edukacyjnych, gdyby nie zakończenie. Nie widać w nim ani empatii (w końcu złodziej też mógł mieć jakieś motywy, może mu było za zimno w głowę), ani tym bardziej współczucia. A już na pewno morał o krótkich nogach kłamstwa wali się w gruzy. Bo Misiek próbując zatuszować sprawę, też zabrnie w kłamstwo. Niestety. W każdym razie czapeczkę odzyskał.

gdzie_jest_moja_czapeczka_ksiazka
Miś i jego czapeczka

Ilustracje – brązy, beże, może i ładne artystycznie. Ale raczej dla dorosłych, którzy mogą móc to docenić. Sama książka, jeśli nawet jest dla dzieci, to nie dla czteroletnich. Bo one nie są w stanie wyłapać wysublimowanego poczucia humoru. Gałganek w ogóle nie wyłapał zakończenia. Nie przejął się losem złodzieja. Dla niego była to prosta historia, nawet za prosta.

Przeczytajcie książkę „Gdzie jest moja czapeczka?” jeśli chcecie. Dla mnie i Gałganka nie jest to książka, do której się wraca.

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *