Ile pingwinów to już tłum?

365 pingwinów
365 pingwinów

Ta książka przeczy słowu poręczna. Ale to właśnie jej format przyciągnął moja uwagę. Dopiero potem tytuł – „365 pingwinów”. Za to Gałganek polubił ją za Sopelka. I czasem sam siebie każe tak nazywać. Zapraszam do recenzji książki o pingwinach, które pewnego dnia zaczęły się pojawiać, nie wiadomo skąd, w pewnym domu…

Po prostu 1 stycznia do drzwi zapukał kurier z pierwszym pingwinem i listem. I jak w piosence „ktoś nabazgrał słów kilka, dziwna była ich treść”: jestem pingwinem z numerem jeden, proszę nakarmcie mnie, gdy zgłodnieję”.

365 Pingwinów - okładka książki
365 Pingwinów – okładka książki
Kurier przynosi paczkę z pierwszym pingwinem
Kurier przynosi paczkę z pierwszym pingwinem

Podchodząc do listu z logiką, jeśli jest numer 1, to po nim będzie nr 2. Ale kto przypuszczał, że będzie ich tyle, ile dni w roku? Można sobie wyobrazić w domu jednego, no dobra, dwa pingwiny. Ale ponad 300?

Domownicy, czyli mama, tata, siostra i brat też sobie nie wyobrażali, ale z czasem musieli, bo każdego kolejnego dnia przebywał nowy pingwin. Na początku było nawet zabawnie. Nawet imiona im wymyślali. Z każdym kolejnym pingwinem robiło się coraz mniej śmiesznie. Ale nie dla czytelnika…

Problemy z pingwinami zaczęły być widoczne po osiągnięciu pierwszej setki. Co najbardziej doskwiera? Pewnie nikt z nas nigdy nie będzie miał tyłu pingwinów w domu, więc warto wiedzieć z czym nie będziemy musieli się borykać.

#1 Czym karmić pingwiny?

Jeden pingwin zjada 1 kilogram ryb dziennie. A 100 pingwinów? Tutaj autorzy książki postanowili wprowadzić element matematyki i liczenia – pojawia się dodawanie i mnożenie. Słusznie. Matematyka to królowa nauk.

Liczenie pingwinów
Liczenie pingwinów

#2 Jak dbać o pingwiny?

Pingwiny często się kąpią, a więc można zapomnieć o wolnej łazience. Na dłuższą metę to dość uciążliwe.

Wiecznie zajęta łazienka - 365 pingwinów
Wiecznie zajęta łazienka – 365 pingwinów

I powoli zaczyna wyprowadzać wszystkich z równowagi. Zwłaszcza w połączeniu z punktem nr 3.

#3 Gdzie je wszystkie pomieścić?

Tutaj najbardziej pomysłowy jest Tata, który próbuje układać pingwiny w tuziny, sześciany. Buduje z nich piramidy, wkłada do szuflad. Ale to na nic, bo kolejni goście psują wypracowane rozwiązania i znowu trzeba myśleć nad czymś nowym.

DSC_0321

Gdzie je wszystkie zmieścić?
Gdzie je wszystkie zmieścić?

Najgorzej, że lato przynosi kolejne problemy. Jest gorąco (a pingwiny tego nie lubią), głośno (to akurat pingwiny lubią, bo same ten hałas generują, ale sąsiedzi już niekoniecznie), no i troszkę brzydko pachnie (bo pingwiny nie lubią po sobie sprzątać, a niedojedzone resztki ryb mają swój specyficzny zapach, delikatnie mówiąc).

W międzyczasie pojawia się Sopelek, tak bardzo lubiany przez Gałganka. Sopelek to mały pingwinek z niebieską nóżką, przybył jako 145 z kolei. Trzęsie się z zimna i niewiele mówi. Budzi współczucie, więc dzieci szybko się do niego przywiązują. I od tej pory mogą mieć dodatkową frajdę z książeczki, bo na każdej rozkładówce mogą szukać małego pingwinka z niebieską nogą.

Sopelek - pingwin z niebieską nogą
Sopelek – pingwin z niebieską nogą

Pingwiny nadal przybywają. W końcu w rodzinie nadchodzi moment zobojętnienia. Domownicy poddają się sytuacji i odpuszczają. Zaczynają żyć jak pingwiny. Ich dom wygląda jak pobojowisko. Mają 365 pingwinów, jest Sylwester, a oni muszą świętować na trawie przed domem.

DSC_0328

Życie z pingwinami - "365 pingwinów"
Życie z pingwinami – „365 pingwinów”

Na szczęście pojawia się wujek Wiktor.

Wybawca? Kim jest wujek Wiktor?
Wybawca? Kim jest wujek Wiktor?

Dlaczego na szczęście? Jak skończy się ta historia? Kim jest wujek Wiktor? Czy życie domowników wróci do normy? I co jest w paczce od kuriera, który przybywa następnego dnia?

Co jest w paczce?
Co jest w paczce?

Książka dla dzieci „365 pingwinów” Wydawnictwa Tatarak jest naprawdę nietypowa. Jej wielki format, kolorystyka, surowość ilustracji, ale także rytm opowieści, aktywności wplatane w treść (liczenie, szukanie Sopelka) – wszystko składa się na naprawdę wyjątkową pozycję na rynku literatury dziecięcej. Szczerze polecam. Chociaż nie jest to książka, którą zabierzecie w podróż, a i na półce będzie zawsze wystawać. Ale przez to będzie częściej rzucać się w oczy dziecku, więc będzie częściej czytana. Może właśnie taki był zamysł.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *