Książkotablet czy może tabletoksiążka?

tek

W każdym razie takiej książki jeszcze nie było. Niedawno miała premierę w USA. Tam już się zorientowali, że przeginają z nowoczesnymi technologiami. W sumie zawsze są kilka lat przed nami. Książka „TEK. The modern cave boy”, czyli w wolnym tłumaczeniu „TEK. Nowoczesny jaskiniowiec”, bo o niej mowa, jest nowatorska w przekazie i formie. Nawołuje do cieszenia się z życia bez ciągłego wlepiania wzroku w świecące ekrany i robi to imitując taki ekran. Czy taki przekaz może trafić na podatny grunt w Polsce? Zobacz recenzję książki „TEK. The modern cave boy” Patricka McDonnella.

Wyobraźcie sobie małego troglodytę. Takiego zwykłego, dość sympatycznego i trochę bardziej owłosionego. No dobra, bardzo owłosionego. Brodate dziecko troglodyckie.

ksiazka_tek_nowoczesny_jaskiniowiec
TEK, The modern cave boy, czyli TEK. Nowoczesny jaskiniowiec
TEK_nowoczesny_jaskiniowiec
TEK – sympatyczny troglodyta

Jego Tatuś nie wynalazł jeszcze ognia ani pianki do golenia, ale był na tyle sprytny, że wynalazł internet. I niestety, ta jego bystrość teraz obraca się przeciwko niemu. Bo jego synek siedzi ciągle w swoim jaskiniowym pokoju z oczami wlepionymi w smartfona, tablet, konsole itp.
A mama chłopca ciosa mu za to kołki nad głową. Ojcu. Ilustracje w pełni to zresztą oddają.

tek_nowoczesny_jaskiniowiec
Tek nie widzi świata poza swoimi urządzeniami
TEK_nowoczesny_jaskiniowiec
Mama nie jest zbyt zadowolona z odkrycia Taty

Tek, bo takie jest imię chłopca, nie zwraca na nic uwagi. Przegapia proces ewolucji, toczący się tuż za ścianą jaskini. Nie wie, jak nazywają się dinozaury, które również ma tuż za ścianą. Nie zwraca uwagi na zabawy ze śniegiem, gdy nadchodzi epoka lodowcowa. Wszystkim jest bardzo przykro, że Tek nie zwraca na nic uwagi. Imają się wielu sposobów, aż w końcu wielki miejscowy wulkan staje na wysokości zadania. Nie powiem co zrobił, ale było to dość spektakularne…

Czy Tek ofercie się w końcu od swoich gadżetów? Jak myślicie?

Historia Teka jest bardzo pozytywna i pełna humoru. Ale to nie wszystko. Książka wyglądem przypomina tablet. Gałganek od razu, tak jakby odruchowo, próbował przesunąć stronę, zamiast ją przekręcić. Ten jego paluch wędruje sam (to chyba naprawdę odruch bezwarunkowy) w taki sposób w kilku miejscach książki, począwszy od strony z wpisywaniem hasła czy okładki, na której jest wyraźny przycisk imitujący ten na tablecie.

ksiazka_tek_nowoczesny_jaskiniowiec_przycisk
Przycisk całkiem jak w IPadzie
TEK
Na początek trzeba wpisać hasło.

Do tableta nawiązuje każda strona imitująca wygląd ekranu z paskiem statusów. Widać na nim poziom naładowania baterii czy ikonkę zasięgu wifi. Ze strony na stronę zasięg słabnie, a bateria jest coraz bardziej rozładowana. Co się stanie, gdy dojdzie do krytycznego poziomu?

TEK_nowoczesny_jaskiniowiec
Pasek statusów – bateria się wyczerpuje….

 

Przesłanie książki jest bardzo proste. W dobie ciągłego pośpiechu, tabletowych dzieci i tabletowych rodziców, warto czasem odpuścić i odłożyć gadżety na bok, żeby nie przegapić czegoś ważnego, co dzieje się tuż obok. Teoretycznie wszyscy to wiemy, ale czy na co dzień dbamy o równowagę między światem realnym i wirtualnym? Czy nie łatwiej nam jest podsunąć dziecku tablet, żeby sobie poklikało, niż mu poczytać?

Gdybym miała podsumować tą książkę, to powiedziałabym, że jest genialna. Ma przesłanie, które trafi zarówno do rodziców, jak i dzieci. A może powinnam napisać, że trafi do dzieci, a przede wszystkim do rodziców. Bo to od nas zależy, co wpajamy dziecku i jakie ono ma podejście do urządzeń mobilnych, ale również zwykłego telewizora. To na nas patrzy, z nas czerpie wzorzec użytkowania tych „dobrodziejstw”.  Więc jeśli nie potrafimy się powstrzymać i ciągle zerkamy w ekraniki, sprawdzamy pocztę, zaglądamy na fejsa czy cokolwiek innego, to czego innego mają się nauczyć nasze dzieci?Jeśli patrzenie w smartfona czy tablet jest ważniejsze niż wspólny posiłek, spacer czy inna aktywność, to nie jest to chyba wzorzec, który chcemy przekazywać naszym pociechom. Nie mówiąc już o dawaniu dziecku tableta – to takie wygodne, że dziecko zajmuje się sobą, prawda?

I nie. Nie jestem przeciwna użytkowaniu przed dzieci zdobyczy techniki. Jestem jednak za tym, żeby używać ich z głową, świadomie. I uczyć świadomego z nich korzystania nasze dzieci. Tylko tyle. Aż tyle.

Zachęcam do zakupienia tej książki – co prawda na razie dostępna jest tylko w wersji angielskiej, ale może jakieś wydawnictwo pokusi się o wydanie w Polsce. Naprawdę wartościowa pozycja. I inna niż wszystkie, niestandardowa, nie tylko w podejściu do tematu (w końcu nie każdy troglodyta ma smartfona), ale również pod względem formy (książka wygląda jak tablet, ma zaokrąglone rogi, jest twarda jak deska).

TEK_rozkladowka
Rozkładówka książki

Gałganek bardzo polubił TEKa. Bawi się w jaskinię pod kołdrą i naśladuje odgłosy „Bip, bip”, które wydobywały się z jego jaskini. Często nawiązuje do zachowania Teka, gdy rozmawiamy o zbyt długim oglądaniu bajek, do którego chyba każde dziecko ma zapędy. Książka ma coś takiego w sobie, że zapada dzieciom w pamięć. Tym bardziej polecam.

One comment

  1. Faktycznie ciekawa pozycja. Zwłaszcza w tych czasach, kiedy coraz częściej pozwalamy dzieciom bawić się tabletami itp. Szkoda, że nie polskiej wersji…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *