Nieźle to sobie wymyślił ten Albert…

Albert i jego ulubiona skrzynka narzędziowa
Albert i jego ulubiona skrzynka narzędziowa

Czego to dzieci nie wymyślą, żeby wciągnąć rodziców do zabawy? W końcu bawić się z dorosłymi to jest to, co dzieci lubią najbardziej. Albert Albertson też nie jest wyjątkiem. Zapraszam do przeczytania recenzji książki „Nieźle to sobie wymyśliłeś, Albercie”, która jest dla dzieci, ale między wierszami zawiera pewne ciekawe treści dla dorosłych…

Książka „Nieźle to sobie wymyśliłeś, Albercie” jest już trzecią książką w serii o rezolutnym, tutaj już 5 letnim chłopcu, wychowywanym przez tatę. Albert uwielbia swojego tatę, a zwłaszcza chwile, w których tata uczestniczy w jego zabawie. Ale tata nie zawsze ma czas się bawić. Czasem też po prostu mu się nie chce. Bo woli poczytać gazetę.

Okładka książki "Nieźle to sobie wymyśliłeś, Albercie"
Okładka książki „Nieźle to sobie wymyśliłeś, Albercie”

Ta książka przedstawia życie takim, jakie jest. I czasem się zastanawiam dla kogo ona jest bardziej – dla dzieci, czy dla dorosłych. Przykładowy  tekst:  „Kiedy tatusiowie chcą mieć spokój, nie za bardzo przejmują się tym, co robią dzieci”. Czy to nie trafia w punkt? Oczywiście zawsze są wyjątki, ale one tylko potwierdzają regułę.

Tata Alberta
Tata Alberta

Bo prawda jest taka, że tatusiowie, którzy chcą mieć święty spokój, zawsze znajdą sposób, żeby dziecko się zajęło sobą. Na przykład pozwalają bawić się czymś, czym dziecko nie powinno się bawić. A Albertowi w to graj. Jak tata nie chce się bawić, to może chociaż można pobawić się jego skrzynka narzędziową? To jest to, co dzieci, a zwłaszcza chłopaki, szczególnie takie jak mój Gałganek, lubią najbardziej (na drugim miejscu :-)).

Albert będzie się wreszcie mógł pobawić skrzynką narzędziową taty
Albert będzie się wreszcie mógł pobawić skrzynką narzędziową taty

Oczywiście tata stawia pewne warunki. Nie można dotykać piły. Reszta dozwolona. No i się zaczyna.

Albert i jego ulubiona skrzynka narzędziowa
Albert i jego ulubiona skrzynka narzędziowa

W ruch idą wszystkie narzędzia po kolei. Oprócz piły.

Albert się bawi
Albert się bawi

No, ale i na nią nadchodzi czas, gdy okazuje się co Albert zbudował. Tacie aż wypada fajka z ust. Bo do tej pory jak standardowy tatuś odpowiadał półgębkiem na pytania syna i udawał zainteresowanie, a tak naprawdę w ogóle go nie słuchał. Niby przytakiwał, chwalił nawet, ale wcale nie wystawił nosa zza gazety. A swoją drogą co pije tata Alberta? Co ma w szklance – kuflu?

Tata Alberta się zdziwił...
Tata Alberta się zdziwił…

No i gdy robiło się już naprawdę niebezpiecznie, gdy na horyzoncie pojawiło się widmo użycia piły, wtedy do akcji wkracza tata i robi to, co dzieci lubią najbardziej, czyli…. Albo już przeczytajcie sami.

Bardzo ciekawie skonstruowany tekst. Można fajnie zmieniać głos, zwłaszcza kwestie taty są do tego stworzone. A zmienianie głosu przez rodziców, to jest to, co…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *