Pikotek? A co to takiego?

pikotek_chce_byc_odkryty

Można powiedzieć, że polubiłam ją od drugiego wejrzenia. I to tylko przez wrażenie, które wywarła na Gałganku. Bo on Pikotkiem się zachwycił. A co to jest ten Pikotek? Dowiecie się z recenzji książki „Pikotek chce być odkryty” Tomasza Samojlika wydanej przez Widnokrąg.

Pikotek to taki supełek, pętelka przy serwetce. Ale jest to też sympatycznie wyglądający czerwony stworek, który chciałby być odkryty. Bo o jego istnieniu nikt jeszcze nie wie, przynajmniej w lesie, w którym go poznajemy. Nie wiadomo skąd się wziął, wiadomo, że chodzi od zwierzątka do zwierzątka i próbuje pokazać kim jest.

Pikotek_chce_byc_odkryty

A w lesie, jak to w lesie. Pełno innych zwierząt. Chociaż może to pełno to nie jest dobre określenie dla sytuacji w polskim lesie. Przypomnijcie sobie ostatnia wizytę w lesie i ile wtedy zwierząt zauważyliście? Żadnego, prawda? Ani jednej śmigającej w krzakach sarny? A może chociaż jakiś dzięcioł? Też nie? No bo o lisach czy dzikach nie wspomnę, bo z nimi nie chciałabym spotkać się twarzą w twarz. W sumie to dzika teraz można częściej spotkać w mieście niż w lesie…

Wracając do pikotkowego lasu – tu sytuacja jest zgoła odmienna. Zwierząt pełno jak ludzi na Marszałkowskiej. Dziki, żubr, borsuki, jelenie, kaczki, dzięcioł, wiewiórki, sowy, a wśród nich Pikotek. Wyróżnia się swoim czerwonym futerkiem. I od razu łapie sympatię Gałganka, który w zasadzie o innych zwierzętach słucha z grzeczności, bo tylko czeka na to, co się dzieje z Pikotkiem i pędem chce przekręcić kolejne karty, żeby dotrzeć do końca i znaleźć odpowiedź na pytanie czy Pikotek zostanie odkryty.

Historię Pikotka poznajemy równolegle z kilkoma innymi postaciami. Są wiewiórki szukające pożywienia, jest zakochany w sobie jeleń, który myśli, że jest królem lasu, a jest zwykłym fajtłapą. Jest królicza mama, która zgubiła swoje dzieci, co zresztą przytrafia się nie tylko jej, bo i dzik ma podobna przygodę. Co za rodzice… Jest kaczka, którą łapie lis i jej życie wisi na włosku. Czy ktoś jej pomoże?

Pikotek_rozkladowka

pikotek_las

pikotek_las_2

pikotek_rozkladowka_4

pikotek_rozkladowka_5

No i nasz mały Pikotek, który rozmawia po kolei z każdym zwierzątkiem i próbuje udowodnić swoje istnienie. Co nie jest łatwe, bo zwierzęta oceniają go często zbyt pochopnie zwracając uwagę tylko na najbardziej charakterystyczne części ciała. A że Pikotek cały jest charakterystyczny, to o pomyłki bardzo łatwo.

pikotek_chce_byc_odkryty (2)

pikotek_chce_byc_odkryty

Borsuk widząc jego ogonek, podobny do dżdżownicy, myśli że Pikotek to dżdżownica. Jakże często oceniamy kogoś przez pryzmat naszych myśli i doświadczeń. Borsuk również. Od początku historii myśli tylko o dżdżownicy, więc jak widzi coś podobnego, to jest tak zafiksowany, że nie potrafi nie zaszufladkować Pikotka. Nie inaczej jest z sową, która widząc uszy Pikotka, myśli, że to nietoperz. Albo pszczoły, które widzą w nim kwiatek. Wszyscy w zasadzie widzą w nim kogoś innego. Ale Pikotek się nie zraża i szuka swojego odkrywcy z pełnym podziwu zapałem. Czy w końcu mu się uda?

Książka jest typowo obrazkowa, nie znajdziemy w niej ani jednego słowa, oprócz kilku zdań na okładce odnośnie tego kim jest Pikotek. Ale na tym podobieństwo do książek obrazkowych się kończy. Bo nie jest to typowa kartonówka, tylko książka harmonijka. Coś nowatorskiego, bo czego to nie wymyśla wydawcy, żeby tylko zainteresować klientów. Jak dla mnie pierwsze skojarzenie jest takie, że książka jest niedokończona, bo wygląda jakby zabrakło nici do zszycia środka z oprawą. Ale to tylko pozory.

Pikotek_ksiazka_dla_dzieci

Pikotek_ksiazka_dla_dzieci

Książka dzięki swej nieoczywistej formie zyskuje w oczach Gałganka, bo pozwala na innowacyjne czytanie. Można ją oglądać prawie jak zwykła książkę. Lub rozłożyć na podłodze i przesuwać się w miarę czytania. Albo rozłożyć i składać w miarę czytania. Każdy sposób dobry. Fakt, że i tak czyta się rozkładówkami, bo każda kolejna to jakby kolejny kadr z filmu.

pikotek_rozkladowka

pikotek_rozkladowka
I nie da się odeprzeć wrażenia, że coś takiego pod względem treści już gdzieś było. „Rok w lesie„.
To moje skojarzenie. Też zwierzęta, też przedstawione na rozkładówkach i też mające swoje ważne sprawy i przygody. A dodatkowo pragnienia, dążenia przedstawione w dymkach, tak, że widzimy ich myśli. Nie wiem, która książka była pierwsza, ale „Rok w lesie” lepiej przedstawia życie zwierząt. Bardziej merytorycznie. Tutaj zwierzęta są lekko infantylne. I mają bardziej dziecinne problemy. Czyli jest bardziej lekko.

Dla Gałganka w zasadzie tych historii innych zwierzątek mogłoby nie być. Pikotek skradł jego serce. Potem długo odgrywaliśmy kolejne scenki, jak to Pikotek spotyka kolejne zwierzęta i próbuje im wyjaśnić kim jest, a one i tak nie wiedzą. Fajna zabawa nam z tego wyszła…

No i pytania Gałganka o Pikotka również bezcenne: czy Pikotek naprawdę żyje? Czy naprawdę nikt go nie odkrył?

Dzisiejsze dzieci nie potrafią wymienić pięciu zwierząt mieszkających w lesie. Ta książka może to odmienić. Ale nie musi. Może być też dobrze zapamiętaną historią nikomu nie znanego Pikotka, który jest bardzo sympatyczny. Gałganek, na pytanie o zwierzątko, które chciałby mieć, stwierdził, że chomika, kanarka w klatce i Pikotka, ale tego ostatniego nie dość,  że nie w klatce, to jeszcze na równych prawach z innymi domownikami, bo spałby w łóżku i jadł przy stole. Myślę, że mimo moich obiekcji powyższe słowa są najlepszą recenzja książki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *