Szowinizm w czystej postaci

wrony_waz

Czy można wpajać dziecku szowinistyczne podejście do kobiety już od najmłodszych lat? Okazuje się, że tak. A wszystko pod przykrywką literatury wysokich lotów w serii Serio Wydawnictwa Dwie Siostry. Zobacz recenzję książki „Wrony i wąż” Aldousa Huxleya.

No i co z tego, że Huxley wielkim pisarzem był? I co, że napisał opowiadanie dawno temu? Dla mnie istotne jest, co wyniesie dziecko z takiej literatury. Szacunku do kobiety raczej nie.

okladka_ksiazki_wrony_i_waz
Okładka książki „Wrony i wąż”

Huxley jest znany pewnie niewielu. Ja nawet nie zwróciłam uwagi na nazwisko. Do książki przyciągnęła mnie okładka. Niby ilustracje ratują trochę książkę, ale też nie do końca. Ale po kolei.

„Wrony i wąż” to bajka, opowiadanie, które Huxley napisał w 1944 roku dla swojej siostrzenicy. Akcję umieścił w rzeczywistości ją otaczającej, stąd zaczerpnął też nazwy miejscowości i nazwiska. Opowieść jest dość staroświecka, podkreślają to drobne smaczki, jak na przykład stanowisko, na którym pracuje Pan Wrona –  zastępca kierownika w sklepie towarów mieszanych. Pani Wrona zajmuje się domem. A mieszkają sobie na topoli, gdzie niestety mieszka też wąż grzechotnik.

ksiazka_wrony_i_waz
Pani i Pan Wrona

Codziennie Pani Wrona składa jajko. I codziennie, podczas gdy robi zakupy, jajko znika z gniazda. Pani Wrona dość długo nie wie, co się dzieje, aż pewnego dnia, wraca wcześniej z zakupów (dlaczego dopiero teraz na to wpadła?) i łapie na gorącym uczynku węża, które bezczelnie wyżera jajko i przyznaje, jeszcze bardziej bezczelnie, że robi to codziennie od dłuższego czasu. Ten czas okazuje się bardzo długi, bo Pani Wrona wylicza, że zjedzonych jaj było 297. Że też przez ponad dwieście dni nie zastanowiło jej bardziej, co się z jajkami dzieje? Może wtedy środki zaradcze zostałyby podjęte wcześniej.

ksiazka_wrony_i_waz
Pożeracz jajek

W każdym razie pani Wrona czeka na męża i wypłakuje mu cały żal w rękaw po jego powrocie z pracy. Styl tej rozmowy, a raczej wypowiedzi Pana Wrony, to właśnie pierwsza lekcja szowinizmu. Najpierw Pan Wrona wita żonę słowami:  Co się stało Amelio? Wyglądasz dość niezdrowo. Czyżbyś znowu za dużo się najadła?  Urocze, prawda?

ksiazka_wrony_i_waz
Zdruzgotana wrona

Potem jest jeszcze lepiej.  Pani Wrona chce, żeby mąż zabił węża. Pan Wrona stwierdza, że to zły pomysł i dodaje, że żona rzadko miewa dobre pomysły. Naprawdę świetne wyczucie Pana Wrony. Nie ma to jak dokuczać słabszemu. Mało tego, on sam nie ma lepszego pomysłu. Jedyne co mu przychodzi do głowy, to udać się do przyjaciela Sowy (który według niego zawsze ma świetne pomysły, dla odmiany).

ksiazka_wrony_i_waz
Pan Wrona z przyjacielem Sową

Sowa wymyśla sprytny sposób na żarłocznego węża. I patrząc na to, co dzieje się później, dla węża lepiej byłoby, gdyby Pan Wrona go jednak zabił.

wrony_i_waz
Podstęp Sowy

Z szowinistycznych tekstów jeszcze jeden był druzgoczący. Pan Wrona, na pytanie żony o pomysł na węża, odpowiada: za dużo gadasz, zamknij dziób i wyjdź z gniazda. Od razu wiadomo, gdzie jest miejsce kobiety. Na pewno nie u boku męża. Nie jest to partnerskie rozwiązywanie problemów…

Gdyby pominąć teksty, które ewidentnie są nie fair wobec kobiet, książka byłaby poprawna. Nie niesie za sobą jakiegoś spektakularnego przekazu, ale można ją przeczytać. Gałgankowi najbardziej spodobało się jedno zdanie na końcu, w którym wyjaśnione jest, do czego Pani Wrona używa teraz węża. Ciekawi Was? Zajrzyjcie do książki „Wrony i wąż”.  Teksty pogardliwie traktujące Panią Wronę można pominąć. Ale lepiej przeczytać sobie tą opowieść samemu na początek.

Co do ilustracji – wykonała je Agata Dudek. Są ciekawe, kolorystyka dość ograniczona, ale to nie przeszkadza. Wyklejka książki przypomina stylem ilustracje z innej książki. Co ciekawe, sama miałam takie skojarzenie, a gdy zapytałam Gałganka, co mu to przypomina od razu odpowiedział, że „Kozie Różki”. Sami zobaczcie w recenzji książki „Jak Wojtek został strażakiem„.

wrony i waz
Wyklejka książki – podobna do stylu książki „Jak Wojtek został strażakiem”
Kozie Różki w książce "Jak Wojtek został strażakiem"
Kozie Różki w książce „Jak Wojtek został strażakiem”

Mnie jednak przeszkadzała inna rzecz. Te obrazki są rozmieszczone tak, że nie nadążają za tekstem. Czyli czytamy partię tekstu, jesteśmy już dalej w akcji książki, przekręcamy stronę, a tu rozkładówka obrazkowa, na której jest ilustracja pokazująca coś wstecz. Chyba wolałabym to bardziej zsynchronizowane. To psuje efekt, jak napisy na filmie, które się opóźniają.

wrony_i_waz
Rodzina Wron

Ciekawa jestem Waszych opinii o książce. Czy również uważacie, że to szkoła szowinizmu? Czy aż tak bardzo Was to nie razi? Jednak książka dla dzieci powinna trzymać się pewnych wartości, a tutaj trochę granica jest przekroczona. Rozumiem, wielki pisarz, zachowanie oryginału, ale jak dla mnie to za dużo. Ale sprawdźcie sami.

2 comments

  1. Mam podobne odczucia. Teksty Pana Wrony bardzo mnie rażą, a feministką nie jestem. Szkoda, że nie udało się wydawcy jakoś tego ugładzic, bo historia sama w sobie podoba się dzieciom.

    1. Mojej córeczce najbardziej podoba się użycie węża jako sznura do pieluch. 🙂 Wyczuła chyba zemstę pani Wronowej. Teksty pana Wrony są lekko mizoginistyczne, ale powiedzmy, że można je jakoś wytłumaczyć – że to staromodne podejście czy coś takiego. Moja Miśka jakoś nie zwróciła na nie uwagi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *