Więcej szczęścia niż rozumu, czyli Szewczyk Dratewka

szewczyk_dratewka

„Jak nie zrobisz do poranku, to Ci panku, urwę głowę i gotowe” – tymi słowami zła czarownica rozpoczyna nierówną walkę z Szewczykiem Dratewką o księżniczkę z wieży. W sumie to sam się wpakował w tą sytuację. I powinien sobie radzić sam. Ale na szczęście zyskał sobie grono przyjaciół, którzy go wspierają. Jak? Zobaczcie recenzję nowego wydania klasyki dla dzieci od Wydawnictwa Nasza Księgarnia – „Szewczyk Dratewka” Janiny Porazińskiej z ilustracjami Ewy Poklewskiej – Koziełło.

Szewczyk Dratewka wygląda na tych ilustracjach jak typowa gapa. I może tą gapą jest w rzeczywistości. Bo mimo posiadania fachu w ręku, nie dorobił się wiele, jest biedny jak mysz kościelna i jak to szewc – chodzi w podartych butach. Prowadzi wędrowniczy tryb życia, można powiedzieć, że jest freelancerem. Może ceni sobie wolność przede wszystkim? Na pewno posiada jedną ważna cechę, która w tym opowiadaniu jest kluczowa. Jest empatyczny, a co za tym idzie – dostrzega problemy innych i stara się im pomóc. Bezinteresownie.

szewczyk_dratewka_okladka
Okładka książki Szewczyk Dratewka
szewczyk_dratewka
Dratewka

I tak sobie wędrując, któregoś razu, zauważa na swej drodze zdemolowane przez niedźwiedzia mrowisko. Jego zdolność współodczuwania daje o sobie znać po raz pierwszy.

szewczyk_dratewka
Szewczyk Dratewka

Szewczyk Dratewka, niewiele myśląc, zdejmuje z głowy swoją czapkę i, z jej pomocą, nagarnia mrowisko w równomierny kopczyk. Mrówki nie posiadają się z wdzięczności. Oferują mu swoją pomoc w przyszłości, ale Szewczyk sobie z tego kpi. Bo w czym mogą mu pomóc takie małe mrówki?

szewczyk_dratewka
Mogą, mogą, ale o tym Dratewka się dopiero przekona.

Historia powtarza się z pszczołami, którym niedźwiedź zdemolował (bo to był niedźwiedź-demolka) gniazdo. One też za pomoc Dratewki deklarują dozgonną wdzięczność.

Potem jeszcze raz z kaczkami, którym z kolei dokuczali kłusownicy. A dobry z natury Szewczyk po prostu podzielił się z nimi chlebem, który miał przy sobie. Kaczki wdzięczne za poczęstunek i podbudowane smakiem chleba, którego nie znały, również obiecują mu pomóc w potrzebie. Szewczyk nie bierze poważnie tych deklaracji.

Wędrując dalej trafia do miasteczka, w którym w wieży zamknięta jest księżniczka. Nie wiadomo, czy piękna, ale bija się o nią najlepsi rycerze z okolicy. I to nie z byle kim. Żaden tam smok. Księżniczkę uwięziła w wieży sprytna czarownica, która wymyśliła dla śmiałków sposób na uwolnienie dziewczyny – dwa zadania i jedna zagadkę. I nikt nie potrafi wykonać zadań, nikt nawet nie przechodzi pierwszego. Co dopiero zagadka.

szewczyk_dratewka_rozkladowka
Szewczyk Dratewka – rozkładówka książki

I wtedy pojawia się Dratewka, który jakby od niechcenia rzuca, że może spróbować sił w konkursie. Jakie dostanie zadania? Czy będzie w stanie je sam rozwiązać? Czy może liczyć na pomoc przyjaciół, których poznał podczas swojej wędrówki? Zajrzyjcie do klasyki, czyli do książki o dzielnym Szewczyku Dratewce.

Jeśli chodzi o ilustracje, to są dużo gorsze w porównaniu do innej książeczki z serii – „Jak Wojtek został strażakiem” Czesława Janczarskiego. Tamte są jasne, przejrzyste i przyjemne. W Szewczyku mamy mroczne, ciężkie obrazki, które nie do końca podobają się Gałgankowi. I o ile wraca do Wojtka dość często, to Dratewka po jednokrotnym przeczytaniu nie budzi chęci powrotu. Postaci są malutkie, więcej jest tła, a dla czterolatka takie doszukiwanie się jest zniechęcające.

szewczyk_dratewka
Ilustracje w książce Szewczyk Dratewka
szewczyk_dratewka
Ilustracja z książki Szewczyk Dratewka

Ale mimo wszystko sama historia Dratewki jest ciekawa. Pokazuje dobre zachowania, ma morał. Może słownictwo trochę przestarzałe, w końcu książka pochodzi z lat siedemdziesiątych. Ale to taki dodatkowy koloryt. W każdym razie warto sięgać po klasyki. Pokazują inna perspektywę, której czasem nam brakuje w codziennym pędzie. Polecamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *