Zbuntowane kredki

czytanka_galganka_kredki_ksiazka_obrazkowa

Wszyscy się kiedyś buntują. Zwłaszcza wtedy, kiedy mają już dość sytuacji, w której się znajdują. Może się to przytrafić naprawdę każdemu. Ale co, jeśli buntują się kredki? Taki właśnie numer wykręciły kredki swojemu przyjacielowi Duncanowi. Któregoś dnia stwierdziły, że mają dość, postanowiły odejść i rzucić swoją robotę. Dlaczego? O tym w książce obrazkowej znanego ilustratora Olivera Jeffersa ‚The day the crayons quit’.

P  ewnego dnia Duncan sięgnął po swoje pudełko kredek i chciał trochę pokolorować (kolorowanie ostatnio jest bardzo modne). Jakież było jego zdziwienie, kiedy nie zastał ich w środku. Znalazł jedynie paczkę z listami zaadresowanymi do niego.

the_day_the_crayons_quit_okladka
Okładka książki dla dzieci ‚The day the crayons quit’
the_day_crayons_quit_listy
Listy do Duncana w książce obrazkowej ‚The day the crayons quit’

Jak do tego doszło?

Otworzenie listów było jak otwarcie puszki Pandory. Wylała się cała masa żalu, pretensji i wyrzutów pod adresem Duncana.  Kto się żalił? No oczywiście kredki, które czuły się traktowane niesprawiedliwie, poniżane, wykorzystywane i niedoceniane. Każda z kredek miała swoje bardziej szczegółowe zarzuty, których nie omieszkała szczegółowo opisać.

Co było w listach?

Na początek ulało się czerwonej. Niczym strajkujący kolejarz miała pretensje o nadgodziny, pracę w święta – do nich oprócz Bożego Narodzenia zalicza też Walentynki, a przecież w obu tych gorących okresach roi się od czerwonych Mikołajów i serc, które trzeba pokolorować. Na co dzień też nie jest różowo, bo wtedy przecież są do ogarnięcia wielkie wozy strażackie i czerwone jabłka, więc nie ma ani chwili wytchnienia. Jednym słowem jest przepracowana, i wykorzystywana dużo intensywniej, niż inne kredki.

list_czerwonej_kredki
List czerwonej kredki w książce dla dzieci ‚The day the crayons quit’

Potem do gry wkroczyła fioletowa, która ma dość, że Duncan jest niestaranny i notorycznie wychodzi za linie. Można powiedzieć że fioletowa to perfekcjonistka, która nie może znieść bylejakości.

Dalej wyciągane są argumenty coraz grubszego kalibru. Beżowa czuje się dyskryminowana, bo jest beżowa, a nazywają ją jasnym brązem. Co za zniewaga! A poza tym koloruje tylko zboże. A które dziecko kiedykolwiek rysuje zboże?

Szara jest zmęczona, bo koloruje ciągle jakieś wielkie zwierzęta. Biała z kolei jest taka sama jak kartka, więc można łatwo wyobrazić sobie jej dramat. Czarna odwrotnie. Jest tylko ramą dla innych kolorów i żąda, by choć raz była numerem jeden.

Zielona jest w miarę szczęśliwa, ale nie może znieść konfliktu między żółtą i pomarańczową. Konfliktu, którego zarzewiem było używanie ich obu do kolorowania słońca przez Duncana. Cóż za nieodpowiedzialność z jego strony. Nie przemyślał konsekwencji, zabawił się z dwoma na raz i teraz jest kłopot, bo każda z nich uważa się za kolor słońca. A Duncan nic z tym nie robi… Skąd my to znamy?

list_zielonej_kredki
List zielonej kredki w książce ‚The day the crayons quit’

Niebieska pokolorowała już tyle jezior, rzek, oceanów i innych wodnych motywów, że aż jest na wykończeniu. Różowa wchodzi na kruchy lód i wywołuje kwestię gender. A brzoskwiniowa została obdarta z ubrania…

Brzmi jak prawdziwa masakra. I to wszystko zwala się na głowę biednego Duncana. I ten biedaczysko musi coś z tym zrobić, zanim będzie za późno i kredki postanowią, że już nigdy nie wrócą.

Co zrobi Duncan?

Na szczęście chłopiec ma czułe serduszko i postanawia pomóc sobie i kredkom. Wpada na pomysł i go z rozmachem realizuje.

Czy cała sytuacja dobrze się skończy? Czy kredki będą uszczęśliwione? Czy Duncan dobrze na tym wyjdzie? Oczywiście można się tego dowiedzieć czytając książkę The day the crayons quit.

Książka została wydana już jakiś czas temu, w 2013 roku i stała się wtedy bestsellerem. Jest już nawet kolejna część książki, w której kredki wracają do domu. Są też planowane kolorowanki. Ale żadnej z tych książek nie ma na polskim rynku. Błąd? Chyba tak, bo książka jest dość unikalna. Listy pisane są dziecięca ręką, tak samo jak ilustracje. Oczywiście to imitacja, ale niespotykana.

ilustracje_the_day_crayons_quit
Ilustracje w książce obrazkowej ‚The day the crayons quit’

Język listów też bardzo interesujący. Dlatego dużo lepiej czytałoby się po polsku. Ale na razie trzeba sobie radzić z tym co jest dostępne.

A co na to Gałganek?

Gałganek był bardzo zaciekawiony. Jest pełno książek o samochodach, pociągach, zwierzątkach, ale o kredkach jeszcze nie było. A o zbuntowanych kredkach to już w ogóle.

Potem motyw zbuntowanych kredek czy flamastrów pojawiał się w zabawach. Nawet pomysł Duncana był powtarzany podczas kolorowania już z dodatkiem własnych fantazji Gałganka.

Najbardziej zapamiętaną kredką była biedna, zużyta prawie w całości niebieska.

niebieska_kredka
Zużyta niebieska kredka

Ale tuż obok była brzoskwiniowa obdarta ze swojego ubranka.

brzoskwiniowa_kredka
‚The day the crayons quit’ – brzoskwiniowa kredka

Budziła w nim największe współczucie i Gałganek wiele razy dopytywał, czemu Duncan jej to zrobił…

Dla mamy to fajne doświadczenie czytać dziecku po angielsku. Mimo prostego języka, trzeba się trochę nagimnastykować, żeby zgrabnie wypadło. Musiałam sobie przećwiczyć przed głównym wieczornym czytaniem.

Ciekawy format książki i naprawdę ładne wydanie. Polecam bunt kredek.

bunt_kredek
Dzień, w którym kredki się zbuntowały

 

One comment

  1. Wygląda ciekawie. Szkoda, że na razie się nie zapowiada na polską wersję. Może też przećwiczę czytanie angielskiej. Będzie zabawniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *